Ania i Stuart Chciałbym z miejsca jedną rzecz wyjaśnić, w razie gdyby ktoś żywił wątpliwości co do moich odczuć co do Julii - mówię TAK! Wielkie, absolutnie jednoznaczne TAK!! TAK, ogromnie się cieszę, że moja wówczas narzeczona Ania zechciała wziąć na siebie odpowiedzialność za znalezienie osoby, która zdoła uchwycić piękno naszego dnia ślubu. TAK, jestem szczęśliwy, że to nie mnie przypadło w udziale zadanie wyszukania tej specjalnej osoby, bo, szczerze mówiąc, doskonale wiem, jak by się to skończyło. Wszyscy znacie te małe ogłoszenia na żółtych stronach gazet (dobra, mamy czasy internetu, ale łapiecie, o co mi chodzi): "fotograf ślubny - zlecenia małe i duże - 25 lat doświadczenia - profesjonalna obsługa - gwarantujemy pamiątkę z niezapomnianego dnia!!". Nie zrozumcie mnie źle, każdemu to, co lubi, więc i takie głoszenia znajdą swoich amatorów i rzeczywiście Canon jakiegoś weterana fotografii ślubnej zdoła zapewnić pamiątkę z dnia ślubu wielu parom, ale akurat MY za nic nie chcieliśmy tradycyjnych ustawianek typu "a teraz wszystkie pary z młodą parą, a teraz wszyscy panowie z panem młodym i świadkiem..." - rozumiecie, do czego zmierzam. No więc NIE! Moja przyszła żona wiedziała dokładnie, czego chce.
Pewnie ci z Was, którzy planują własny ślub, mają już za sobą całe godziny spędzone na przeszukiwaniu internetu w poszukiwaniu tej wyjątkowej osoby, która zmieni to, co zobaczy przez wizjer, w bezcenną pamiątkę, w coś, co pozostanie dla Was skarbem na resztę życia. Mam nadzieję, że w tym momencie przestaliście szukać, bo powinno być już zupełnie jasne, co sądzę o osobie, którą wybraliśmy na nasz wyjątkowy dzień.
Poświęciłem czas na napisanie tej rekomendacji nie tylko w tym celu, żeby zachęcić Was do zarezerwowania terminu u autorki tej strony, ale także dlatego - i jest to daleko ważniejszy powód - żeby w pełni wyrazić moją najgłębszą wdzięczność za jej jakże cenny wkład w to, że dzień naszego ślubu będziemy wspominać z radością przez wiele, wiele lat.
Pamiętam, jak Ania odwróciła się do mnie i powiedziała, że znalazła tę osobę, o którą jej chodziło i że nie musi już dalej szukać. Uwierzcie nam, to jest decyzja, która dotyczy czegoś bardzo osobistego. Nasze zdjęcia są, jednym słowem, nieziemskie. Nie mam pojęcia, ile już razy wyciągnięcie albumu kończyło się tym, że ranek zastawał nas przy trzeciej kawie i oglądaniu każdego zdjęcia w taki sposób, jakbyśmy widzieli je pierwszy raz.
Ale nie tylko zdjęcia sprawiły nam radość, sama Julia była niesamowita. Jest serdeczna i pełna zrozumienia, i szczerze mówiąc, czuliśmy się z nią jak z dobrym przyjacielem, który świetnie się bawi na naszym ślubie, dla przyjemności pstrykając zdjęcia [chociaż znacznie droższym aparatem niż normalnie się widuje].
Dziękujemy Ci za wszystko, co dla nas zrobiłaś. Jeśli czyta to ktoś z tych, którzy w tym roku biorą ślub, naprawdę radzimy Wam wysłać e-mail i spotkać się z Julią. Zapewniamy Was, że ostateczny rezultat poruszy Wasze serca.Ania i Stuart
poprzednia
następna